Za nami spotkanie z gen. Waldemarem Skrzypczakiem

Ten temat wygaśnie w momencie, gdy Łukaszenka uzna, że jego strategia się nie powiodła. Wydaje się, że już są pierwsze symptomy tego, że nie udała się mu ta operacja. Mało tego, Łukaszenka stracił twarz. I moim zdaniem jest to kwestia czasu, gdy Putin go usunie z tego stanowiska. Jest tylko narzędziem w rękach Putina, a dla społeczeństwa białoruskiego – wrogiem – mówił generał Waldemar Skrzypczak, który był gościem czwartkowego spotkania w klubie portEl.pl w kinie Światowid. Zobacz fotorelację ze spotkania. 

Spotkanie w klubie portEl.pl w sali kameralnej kina Światowid gen. Waldemar Skrzypczak rozpoczął od przygotowanej przez siebie prezentacji na temat sytuacji geopolitycznej na świecie i w Europie. Mówił o rosnącej militarnej i gospodarczej roli Chin w Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie, możliwym konflikcie między Stanami Zjednoczonymi i Chinami oraz agresywnej polityce Rosji, która robi wszystko, by dezintegrować struktury NATO i Unii Europejskiej.

W rozmowie z redaktorem naczelnym portEl.pl szerzej poruszył sprawy dotyczące bezpieczeństwa Polski, sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, potencjału militarnego obwodu kaliningradzkiego. Nawiązaliśmy też do kontrowersji i zamieszania związanego z wyprowadzeniem z Elbląga 16 Dywizji Zmechanizowanej, której gen. Skrzypczak był dowódcą w latach 1998-2001. Wiele pytań do generała mieli też przybyli na spotkanie mieszkańcy, wśród których nie brakowało wojskowych. Oto niektóre wypowiedzi naszego gościa.

O zagrożeniu ze strony Rosji

- Władimir Putin w latach 2000-2014 budował przekonanie w NATO i UE, w naszych politykach, że wojna ze strony Rosji nie zagraża, że Rosja nie chce żadnej dominacji. Budował przekonanie, że jest tylko i wyłącznie przyjacielem NATO i UE. W tym czasie się zbroił, a państwa NATO i UE redukowały swoje siły, zmniejszały budżety na armię. W Polsce też to nastąpiło. W Rosji jest takie przekonanie wśród sił politycznych, że za sprawą Polski wszyscy w Europie Rosji nie lubią. Rosja prowadzi politykę dezinformacyjną w Polsce, ale do agresji na nasz kraj się nie posunie. Wojny nie będzie.

O przemycie ludzi

- Nie wykluczałbym, by podobna sytuacja jak na granicy polsko-białoruskiej może się zdarzyć na granicy polsko-rosyjskiej. Putin będzie robił wszystko, by imigrantów jakoś do Europy przerzucać, by siać niepokój.

Przemytem ludzi zajmują się w Europie wyspecjalizowane grupy, które są powiązane z mafią. To jest po prostu biznes. Gdy byłem w Kosowie, to prezydent Kosowa powiedział mi, że mają trzy gałęzie przemysłu: przemyt narkotyków, broni i ludzi. Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Niektórzy nawet twierdza, że Łukaszenka tym, co zrobił, popsuł biznes mafiom. Gdy obecna sytuacja na granicy polsko-białoruskiej się zaczęła, mówiłem „pilnujcie też innych granic”. Skąd się zaczęli nagle brać uchodźcy w Niemczech? Przemyt trwa i nie zatrzymają go służby na wschodniej granicy. Granica słowacka jest dziurawa, czeska, nie wykluczam, że i morska. Nie wiemy wszystkiego.

Unia Europejska powinna robić wszystko, by nie budować płotów czy budować obozów dla uchodźców, gdzie skazuje się ludzi na wegetację, ale inwestować w krajach tych ludzi, w ich gospodarki, by budować tam miejsca pracy, do życia. Bo inaczej przyjdzie tu jeszcze więcej migrantów.

O sytuacji na granicy polsko-białoruskiej

- Łukaszenka jest inspirowany przez Putina. Chcieli sterroryzować Europę, zaangażować w proces walki z migrantami Unię Europejską. Nie spodziewali się, że Polska będzie tak stanowcza w tym uporze i zagrodzi się przed napływem imigrantów. Ten temat wygaśnie w momencie, gdy Łukaszenka uzna, że jego strategia się nie powiodła. Wydaje się, że już są pierwsze symptomy tego, że nie udała się mu ta operacja. Mało tego, Łukaszenka stracił twarz. I moim zdaniem jest to kwestia czasu, gdy Putin go usunie z tego stanowiska. Jest tylko narzędziem w rękach Putina, a dla społeczeństwa białoruskiego – wrogiem.

O obwodzie kaliningradzkim

- Jeśli chodzi o ocenę wojskową, to w obwodzie kaliningradzkim wojsk wcale tak nie przybyło. Są tam dwie dywizje i nic się pod tym względem nie zmieniło. Być może przybyło więcej rakiet i nowych okrętów we Flocie Bałtyckiej. Czy nam ten potencjał zagraża? Głębokość terytorium obwodu to ok. 80 km. Czyli nasze haubice mogą wstrzelić się w każde miejsce w obwodzie. Niech oni się boją, a nie my się mamy bać. Dywizja międzynarodowa, której dowództwo w Elblągu stacjonuje, jest w pewnym sensie odpowiedzią na to, że NATO jest zdeterminowane bronić suwerenności swoich członków. I niech to będzie odpowiedź dla Rosjan.

O 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej

- W 1998 roku zaczęły się debaty, którą dywizję likwidować, czy 15. olsztyńską, czy 16. elbląską. Mieszkańcy pamiętają te spory między Elblągiem a Olsztynem, gdy ważyły się losy reformy administracyjnej kraju. Pozostała „szesnasta”.

Potem dowództwo 16 PDZ przeniesiono do Białobrzegów, w sumie nie miało to żadnego uzasadnienia z wojskowego punktu widzenia. Następnie trafiło do Olsztyna, bo już w Elblągu nie było miejsca, bo była dywizja międzynarodowa.

16 dywizja jest generalnie teraz na Warmii i Mazurach, więc powiem tak – jest przywiązana historycznie do Elbląga i zawsze tak będzie, bo to dywizja Jagiellończyka. Olsztyn nigdy do czynienia z królem Jagiellończykiem nie miał. Niezależnie, co mówią politycy, uważam że to nadal jest elbląska dywizja, wywodzi się stąd. Mimo że dowództwo jest w Olsztynie.

Portel.pl 

Zobacz również

Zapisz się do newslettera